Shop Mobile More Submit  Join Login
About Hobbyist Artist OliśFemale/Poland Recent Activity
Deviant for 1 Year
Needs Core Membership
Statistics 306 Deviations 3,669 Comments 8,266 Pageviews
×

Newest Deviations

Literature
Odrobina satyry 3
Tragedia.
Armagedon!
Sodoma w parze z Gomorą...
Koniec świata.
I jeszcze frytki do tego...
A miało być tak pięknie...słonko świeciło, ptaszek kwilił w rytmie czaczy, a ja szłam na dworzec. Dostałam prostą instrukcję: „Oliś, kup bilet na pociąg i jedź prosto do Brzegu”. Skomplikowane? Nie. Też tak sądzę...nawet dla takiego uląga jak ja to nie może być trudne zadanie. Lektor w pociągach mówi do jakiego przystanku się zbliża, więc tak na prawdę wystarczy zabrać z przedziału swój tobołek i wyjść. No chyba, że jedzie się pierwszy raz w życiu pociągiem i ma bardzo niskie statystyki w rubryce pdt. „szczęście”. Czyli mam przewalone już na starcie. Super.
Tup-tup-tup do PRZEMIŁEJ raszpli pani z okienka, szeroki uśmiech na mordkę i czaruj
:iconDedto:Dedto
:icondedto:Dedto 1 0
50 twarzy Pudla by Dedto 50 twarzy Pudla :icondedto:Dedto 9 16
Literature
Dead generation 2
-Ejejejjej! Sara, gdzie biegniesz?!-Debil złapał mnie za bluzkę i szarpnął do tyłu...skutkiem tej akcji był stłuczony tyłek i doprowadzenie mnie do szewskiej pasji.
-Tam leży Bartek!-gdybym tylko mogła to ugryzłabym go w dłoń, ale niestety nie potrafiłam zrobić tak nagłego zwrotu.
-Nie wiadomo czy to on. Co miałby tu robić?-do dyskusji włączył się Adam i stanął między nami.
-To samo co my!-przebiegłam obok chłopaka i bez uprzedzenia wyleciałam na dwór.
Z chwili na chwilę słońce grzało coraz mocniej. Smród rozkładającego się mięsa przybył nie wiadomo skąd i wywołał u mnie odruch wymiotny. Zatrzymałam się na moment, pochylając do przodu i podpierając lewą ręką o betonowy płot. Złowieszcze spazmy wstrząsnęły mną d
:iconDedto:Dedto
:icondedto:Dedto 0 0
Literature
AC: Jestem tylko cywilem-Pudel
-Boże...jak ja mam stąd dojechać do teatru?-wpatrywałam się w świecący ekran telefonu z miną smutnego szczeniaczka. Zadzwoniłabym po taxówkę, ale moje wszystkie oszczędności spierdzieliły w Bieszczady, więc musiałam sobie radzić bez tego. Szłam wzdłuż drogi, rozważając wyciągnięcie nagiej nóżki na ulicę i złapanie stopa, tylko cholera wie na kogo trafię. Oczyma wyobraźni widziałam jak wsiadam do samochodu miło wyglądającego demona, który następnie wywiezie mnie nie wiadomo gdzie, zabije, zgwałci, a potem zje z apetytem, robiąc następnie z moich kości tron niczym pewien sławny psychopata. Potem by biedak na nim usiadł i doszedł do wniosku, że musi dokupić poduszki w Ikea, bo mu się moja czaszka w dupę wbija.
-Taś-taś! Teatrze, gdzie jesteś?-
:iconDedto:Dedto
:icondedto:Dedto 1 2
GIF: I want to taste you my dear~ by Dedto GIF: I want to taste you my dear~ :icondedto:Dedto 8 3 AC: Karta postaci Pudel by Dedto AC: Karta postaci Pudel :icondedto:Dedto 8 5 Szeol: Zadanie 2 - Bal by Dedto Szeol: Zadanie 2 - Bal :icondedto:Dedto 10 8 Let's dance! by Dedto Let's dance! :icondedto:Dedto 5 1 AC: Jestem tylko cywilem-Bambi by Dedto AC: Jestem tylko cywilem-Bambi :icondedto:Dedto 6 11
Literature
AC: Jestem tylko cywilem-Szarak
Dajcie mi spać...nie chcę wstawać. Boże...mógłbym przespać całe życie, ale tak się nie da, bo ten pier...psznięty wąż ma ADHD! Gdyby miał nóżki to zasuwałby jak mały polonez, a tak to przypomina tylko fiata. Też małego.
Piąta rano. JEBUT! Trzask. Szkło rozsypało się po ziemi, a butelka poszła!~ W pizdu. Otworzyłem powoli oczy. Sufit. W pokoju ciemno i cicho. Teraz cicho, jeszcze przed chwilą tak nie było. Gad pewnie schował się pod łóżkiem żebym go „przypadkiem” nie zdeptał. Dobrze, niech i tak będzie.
-Onyx, zrobię sobie z ciebie buty.-powiedziałem spokojnie żeby wiedział na czym stoi. Niech się boi. Kogo ja oszukuje?! On się nie boi! Po cholerę mi budzik, jak mam w pokoju tego popaprańca?
-Zimno mi.-poczułem jak wąż wpełzł pod moj&
:iconDedto:Dedto
:icondedto:Dedto 1 18
Mars by Dedto Mars :icondedto:Dedto 4 2 Sebastian by Dedto Sebastian :icondedto:Dedto 7 5
Literature
Dead generation 1
Wyszłam z pokoju i powoli zeszłam po schodach na dół. Przeciągnęłam się spoglądając przez okno, a widok jaki za nim zastałam zaszokował mnie w takim stopniu, że przez chwilę nie mogłam wydusić z siebie ani słowa. Dwa wdechy i kilka przekleństw później pozbierałam myśli i byłam gotowa wypowiedzieć na głos odpowiednie zdanie.
-Który z was, do kurwy nędzy, nie zamknął bramy się uprzejmie pytam?!-no dobra...nadal byłam wściekła, potrzebowałam jeszcze chwili by ochłonąć, ale niestety jej nie dostałam.
Drewniane stopnie zaskrzypiały, a na ich szczycie pojawiła się potężna sylwetka wysokiego blondyna. Ruszył w moją stronę jakże chwiejnym i nie równym krokiem, ziewając z szeroko otwartą paszczą. Na jego widok jeszcze bardziej się zagotowa
:iconDedto:Dedto
:icondedto:Dedto 0 0
Dominika by Dedto Dominika :icondedto:Dedto 10 6 Szeol: Karta postaci Bunny by Dedto Szeol: Karta postaci Bunny :icondedto:Dedto 4 10 Sleeping ugly by Dedto Sleeping ugly :icondedto:Dedto 3 13

Favourites

Agatha - Under the Street Lamp in Rain by EnderaChanArt Agatha - Under the Street Lamp in Rain :iconenderachanart:EnderaChanArt 11 6 Bust commissions by HetteMaudit Bust commissions :iconhettemaudit:HetteMaudit 182 4 Dipper by WeiPo Dipper :iconweipo:WeiPo 8 2 20170524 by hoerihara 20170524 :iconhoerihara:hoerihara 27 3 dalej nie umiem w te rece by gaytaco24 dalej nie umiem w te rece :icongaytaco24:gaytaco24 8 4 Carlos And Aveline by DeathBoii Carlos And Aveline :icondeathboii:DeathBoii 112 22 Smile by sundayshu Smile :iconsundayshu:sundayshu 196 10 [AT] Meynari by Avuch [AT] Meynari :iconavuch:Avuch 36 3 Raccoon by RaccoonMonster Raccoon :iconraccoonmonster:RaccoonMonster 10 3 Koe No Katachi - Shouko Nishimiya FanArt by ShineCzanek Koe No Katachi - Shouko Nishimiya FanArt :iconshineczanek:ShineCzanek 16 0 Why...? by TheAleksia Why...? :iconthealeksia:TheAleksia 19 5 the dying teacher by Viinci the dying teacher :iconviinci:Viinci 59 8 comm: Dusk by hollowCho comm: Dusk :iconhollowcho:hollowCho 55 8 Vixen by SnowSnow11 Vixen :iconsnowsnow11:SnowSnow11 22 5 sangwoo by J-Melmoth sangwoo :iconj-melmoth:J-Melmoth 9 0 Hope and despair by Animefanka Hope and despair :iconanimefanka:Animefanka 33 11

Groups

Donate

Activity


Tragedia.
Armagedon!
Sodoma w parze z Gomorą...
Koniec świata.
I jeszcze frytki do tego...

A miało być tak pięknie...słonko świeciło, ptaszek kwilił w rytmie czaczy, a ja szłam na dworzec. Dostałam prostą instrukcję: „Oliś, kup bilet na pociąg i jedź prosto do Brzegu”. Skomplikowane? Nie. Też tak sądzę...nawet dla takiego uląga jak ja to nie może być trudne zadanie. Lektor w pociągach mówi do jakiego przystanku się zbliża, więc tak na prawdę wystarczy zabrać z przedziału swój tobołek i wyjść. No chyba, że jedzie się pierwszy raz w życiu pociągiem i ma bardzo niskie statystyki w rubryce pdt. „szczęście”. Czyli mam przewalone już na starcie. Super.

Tup-tup-tup do PRZEMIŁEJ raszpli pani z okienka, szeroki uśmiech na mordkę i czaruj Oliś. A raczej odczaruj tą maszkarę co jopi się na cię zza szybki.
-Czego trza?-zapytała kurtuazyjnie młodsza siostra Godzilli.
-Proszę bilet do Brzegu.-posłałam jej spojrzenie a'la Kot w Butach i czekałam na reakcje, ale okazało się że jej serce jest tak czarne, że nie rusza go nawet mój urok osobisty (a w charyzmie mam dziewięć na dziesięć).
-Jaki?-fuknęła w mikrofon. Czułam jak jej wzrok like Bazyliszek zagląda w odmęty mej duszyczki.
-Ulgowy...?-jęknęłam piskliwie, tracąc nieco animuszu.
-Jaki się pytam?
-No przecie mówię, że ulgowy! A jaki inny? Na emeryta? ;__;
-Ale studencki, uczniowski czy jaki?-zapytała spokojniej, widząc z jakim jełopem przyszło jej się użerać.
-A!-obrałam nową taktykę i postanowiłam pierwszy raz tego dnia wykorzystać swój kolor włosów, czyli najzwyczajniej w świecie zrobiłam z siebie Blondynkę.-Uczniowski proszę! Bo jak liceum to uczniowski, prawda?-rozchyliłam nieco usta żeby wyglądać na jeszcze większą idiotkę.
-Tak...-westchnęła ciężko. Kobieta powinna dostawać dodatek za pracę w ciężkich warunkach.
-No to proszę uczniowski!-zaświergotałam milusio, nachylając się do okienka.
Pani King-Kong podarowała mi świstek papieru, tłumacząc powoli gdzie mam iść. Dla pewności, że trafię zakreśliła wszystkie ważne informacje zielonym, oczojebnym flamastrem cobym go nie przeoczyła...gdyby tylko wiedziała, że jestem, psia mać, daltonistą!
-Niebieski kwiat i kolce. Niebieski kwiat i kolce. Niebieski kwiat i kolce.-odeszłam od niej powtarzając w kółko moją ukochaną kwestię Osła.

Godzinę później czekałam już na odpowiednim peronie. Wesoło, przestępowałam z nogi na nogę w rytmie jakiejś piosenki...czyli uskuteczniałam jednoosobowe pogo. Nagle przyjechał pociąg...chyba pięć razy upewniłam się że to na pewno ten, którym mam jechać i dopiero wtedy wsiadłam do środka. Odnalazłam swój przedział i grzecznie usiadłam. Ku uciesze studenta, siedzącego naprzeciw mnie zrobiłam pokaz soft-striptizu (to znaczy ściągnęłam kurtkę) i całkowicie wyluzowana wyciągnęłam książkę. Nie podejrzewałam nawet co za chwilę się stanie...
Jakieś dwadzieścia minut później brygada SWAT wbiła do mojego przedzialiku, wywarzając drzwi jednym kopem. Łysy z Brazzerskomandos złapał studenciaka za wszarz i zagulgotał coś po ichszemu. Okazało się że ten niepozornie wyglądający kujon jest znanym dilerem amfetaminy i właśnie przemycał w plecaczku cztery kilogramy towaru.
No dobra, a tak serio to cała ta podróż była tak koszmarnie nudna, że prawie zasnęłam. W stanie kontaktu z rzeczywistością utrzymywały mnie tylko co mocniejsze tąpnięcia perkusji, wydzierające się z wnętrza słuchawek. Nagle przemiły głos przypominający męski, tani syntezator mowy pokroju IVONY...choć ona wcale taka tania ponoć nie jest...oznajmił, że następny przystanek to Brzeg i mam wysiadać bo psami poszczują. No to grzecznie wstałam, ubrałam kurtkę, czapkę ruskiego czołgisty, zabrałam plecak i wyszłam. Stanęłam w przedsionku/korytarzyku/poczekalni czy innym dziadostwie i czekałam aż mój środek transportu raczy zatrzymać się.
Krajobraz za oknem przestał się ruszać co znaczyło, że właśnie teraz powinnam nacisnąć magiczny guziczek, a następnie wysiąść.

Klik.
Nic.
Klik.
Nic.
Klik.
Nadal nic!
Klik-klik-klik!

Chwila konsternacji...może ja tu wcale nie mam wysiadać? Może...pociąg stoi w korku? Albo na światłach? No nic...poczekam, zobaczę.

Po kilku minutach znów ruszył. Oliś sterczała przy drzwiach uchachana jak cholera, dookoła niej zebrali się jacyś ludzie i dotarło doń, że coś jest nie tak dopiero po kwadransie, gdy IVAN oznajmił, że wszyscy zmierzający do Opola mają wypierniczać z wagonu. Poczuła jak odpływa jej krew z twarzy. Chwyciła za telefon i wybrała numer koleżanki, do której miała dojechać. (takie trzecioosobowe wtrącenie...przynajmniej dzięki temu mogę cię poczuć jak Bóg, taka wszechwiedząca i w ogóle)
-No, co jest?-odezwała się na powitanie.
-Czy na stacji był już jakiś pociąg intercity?-zapytałam siląc się na spokój, choć już czułam w gardle nerwowy śmiech.
-Nie wiem, chyba tak. A co?
-No bo ten...no, tego...-ostatkiem sił zmusiłam się do poważnego tomu.-Instrukcja była niejasna, penis utknął w wentylatorze.
-Co?-zapytała wyraźnie zbita z tropu, a ja zastanawiałam się jak przedstawić jej sytuację, w której się znajduję.-Chwila, czekaj...czyj penis? W jakim wentylatorze? Gdzie jesteś?
-Właśnie dojeżdżam do Opola.-już nie dałam rady powstrzymywać śmiechu.
-Ale...że jak...?
-Nooo...tak...siup i już.-przygryzłam lekko wargę. Ludzie stojący nieopodal mnie patrzyli w mą stronę z wymalowanym mindfuckiem na twarzach. Oni pewnie też zastanawiali się czyj penis...eh, ciężkie jest życie nerda, geeka, nolifa i mangozjeba...nikt cię nie rozumie.
-Dobra, teraz poważnie. Mów co się stało.
-Drzwi mi się nie otworzyły...-poczułam jak czerwienią mi się policzki. Czułam się jak w taniej komedii, na którą jakąś godzinę temu skończyły się fundusze.
-Ale, że jak ci się nie otworzyły?!
-Skutecznie.-znów zaczęłam się śmiać. Zasłoniłam usta dłonią i odliczałam sekundy ciszy. Nawet moja koleżanka nie wiedziała co odpowiedzieć...mogę się założyć, że chciała mnie po wyklinać od kretynów, ale powstrzymała się dzięki resztce silnej woli.
-Dobra, jeszcze raz. Co się stało?
-Drzwi mi się nie chciały otworzyć i dojeżdżam właśnie do Opola.-powtórzyłam.-Możesz sprawdzić kiedy mam pociąg powrotny? ^^”
-Tak. Poczekaj chwilę.
No i czekałam. Stałam grzecznie, nadal wyluzowana mimo tej jakże abstrakcyjnej sytuacji. Gdy obróciłam łepek w lewo dostrzegłam coś co sprawiło, że włosy na karku stanęły mi dęba. Konduktor. Szedł. W. Moim. Kierunku. A ja miałam bilet tylko do Brzeguuuu!!!~ ;___;
Drzwi się otworzyły. Mężczyzna wszedł do środka. Schowałam się za ogromnymi plecami faceta o wymiarach 2,20 na 1,50 i miałam nadzieję, że nikt mnie nie zauważy. W głowie już opracowywałam scenariusz na performer jaki odwalę gdy zapyta o bilet i zauważy, że powinnam wysiąść godzinę temu. Miałam zamiar się poryczeć i (znowu) zrobić z siebie totalną idiotkę, która nie wie co się dzieje dookoła niej. Niech się ta klasa teatralna na coś przyda, psia mać.
-Czy wszyscy z państwa mają bilety?-to pytanie miało przesądzić o moim być albo nie być. Wszyscy zgodnie pokiwali głowami, a ja udawałam, że mnie nie ma.-A pani?-zapytał konduktor, wychylając się za ogromne plecy mojej kryjówki. Energicznie pokiwałam głową i byłam gotowa pokazywać mu ten nieważny już bilet coby upewnić człeka w przekonaniu, że jestem uczciwa.
-Tak, mam!-uśmiechnęłam się szeroko do mężczyzny.
-No to dobrze.-odwzajemnił uśmiech i sobie poszedł. POSZEDŁ SOBIE! HUUURAAA!!!
Odetchnęłam z ulgą. Nie myślałam, że mi się uda...chyba dostałam jakiś przypadkowy bonus do szczęścia, bo bez tego nigdy by się nie udało.
Wysiadłam na stacji, wcześniej dowiadując się, że pociąg powrotny mam za godzinę i będę musiała na niego czekać na zimnym dworcu. Ale...zawsze mogło być gorzej, nie? No właśnie chyba nie, bo nagle przyszedł do mnie sms, że na kącie zostały mi tylko dwa złote...i przy okazji zauważyłam też, że mam jedynie sześć procent baterii. Prawo Murphiego...mogłam się tego spodziewać.
-Hej mamo!-przywitałam swą rodzicielkę najbardziej beztroskim głosem jakim tylko mogłam, bo nie chciałam żeby coś podejrzewała.
-Cześ...
-Mogłabyś doładować mi konto?-nie pozwoliłam jej dokończyć z racji na stan baterii.-Mam tylko dwa złote i...-i tu zawiesiłam teatralnie głos żeby nie musieć kończyć wypowiedzi.
-Tak, jasne. A jesteś już na miejscu?-szlag...wypadało odpowiedzieć.
-No...tak prawie... ^^”-mruknęłam niewinnie. Z Wrocławia do Brzegu jedzie się mniej-więcej pół godziny, a moja mama nie jest głupia i na pewno zauważyła, że powinnam być na miejscu dwadzieścia minut temu.
-Jak to „prawie”?-zapytała podejrzliwie.
-No bo...jestem w Opolu.
-Gdzie?
-W Opolu...?-pisnęłam, osiągając wybitnie wysoki ton. Mama westchnęła. Czyli, że się tego spodziewała.-Wiesz...bo jestem sprytna i wybitna...-zanuciłam tylko nieco zakłopotana.
W końcu, po dłuuugim oczekiwaniu bez większych problemów i przygód dotarłam na miejsce. Na dworcu czekała na mnie koleżanka.
-Jak ty żeś to zrobiła?-zapytała na powitanie.
-Jechałam pierwszy raz sama pociągiem, czego się spodziewałaś?-wymamrotałam z uśmiechem.
-Pierwszy raz? I nic mi nie powiedziałaś?!-westchnęła zrezygnowana i zaprowadziła mnie do siebie.

Potem miałam wrócić do siebie...dostałam tak łopatologiczną instrukcję, że tym razem nic nie mogło pójść nie tak...ale tak samo myślałam za pierwszym razem.
-I co masz zrobić, gdy nie otworzą ci się drzwi?-zapytała po raz dwunasty w przeciągu tej godziny.
-Iść do innych.-powtórzyłam automatycznie.
-Brawo. Mam nadzieję, że trafisz do domu.
-Ja też.-i pojechałam.



Przypadkiem trafiłam do Berlina...zna ktoś jakiś tani hotel? ^^”
Odrobina satyry 3
Instrukcje były proste...zadanie też całkiem "izi"...ale nie zainwestowałam expa w szczęście w statystykach i tak to-to się skończyło ^^;


Jak zawsze historia prawdziwa, z odrobiną dziwnego humoru, nieśmiesznych żartów i abstrakcji wymieszanej z...amfetaminą od studenta z pociągu?


Tak w ogóle to cała historia miała miejsce w lutym, ale dopiero teraz zabrałam się za pisanie ^^"
Loading...
50 twarzy Pudla
Wiem, że te ubrania są bardzo proste, ale proszę mi to wybaczyć, nie potrafię projektować ciuchów ^^;

To parę przykładów ubrań w jakich można zastać Pudla...ale raczej chodzi trochę bardziej ubrana niż na pierwszym i trzecim rysunku :D

Exp dla Pudla
Loading...
-Ejejejjej! Sara, gdzie biegniesz?!-Debil złapał mnie za bluzkę i szarpnął do tyłu...skutkiem tej akcji był stłuczony tyłek i doprowadzenie mnie do szewskiej pasji.
-Tam leży Bartek!-gdybym tylko mogła to ugryzłabym go w dłoń, ale niestety nie potrafiłam zrobić tak nagłego zwrotu.
-Nie wiadomo czy to on. Co miałby tu robić?-do dyskusji włączył się Adam i stanął między nami.
-To samo co my!-przebiegłam obok chłopaka i bez uprzedzenia wyleciałam na dwór.
Z chwili na chwilę słońce grzało coraz mocniej. Smród rozkładającego się mięsa przybył nie wiadomo skąd i wywołał u mnie odruch wymiotny. Zatrzymałam się na moment, pochylając do przodu i podpierając lewą ręką o betonowy płot. Złowieszcze spazmy wstrząsnęły mną dając do zrozumienia, że dalsza droga będzie wojną, którą będę musiała stoczyć z własnym organizmem. Nie miałam zamiaru się wycofać i wrócić do domu, po pierwsze ze względu na bezbronnego chłopaka na ulicy, a po drugie przez własną dumę.
Ruszyłam biegiem przed siebie, wstrzymując jednocześnie oddech żeby nie zwrócić tej odrobiny jajecznicy, która zdążyłam zjeść przed wyjściem. Gdy byłam już przy bramie i ją otwierałam usłyszałam jednocześnie znajome charczenie i równie znajome wyzwiska, padające raz po raz z ust Michała. Nie wiem co gorsze-cztery, gnijące trupy-czy moich dwóch przyjaciół, których miny zdradzały wszelkie zamiary. Wyglądali tak jakby chcieli mnie wychłostać, obedrzeć ze skóry, ugotować żywcem, a dopiero potem zabić i zjeść.
-Sara, poczekaj na nas!-dopiero gdy się odwróciłam zobaczyłam, że obydwoje mają na twarzach materiałowe chustki. Blondyn znalazł się przy mnie jako pierwszy i wcisnął do ręki nóż, który zostawiłam w ganku.
-Bierz paczkę i spierdalaj do domu.-popchnął mnie do przodu, a sam pobiegł do nieprzytomnego Bartka.
Tym razem paczka była większa i cięższa niż zwykle przez co miałam nie mały problem z udźwignięciem jej. Na szczęście ten jeden raz wszystko poszło po mojej myśli i nie musiałam z niczym walczyć. Owszem, wniesienie kartonu wymagało ode mnie wiele wysiłku, ale uporałam się z nią wybitnie szybko, tak samo zresztą jak Adam i Michał. Położyli chłopaka na podjeździe, a potem wyszli na ulicę pozbyć się napierających na bramę zombie.
Odłożyłam swój „ładunek” na ziemię i myśląc...tak właściwie w ogóle...pobiegłam pomóc przyjaciołom. Z impetem wbiłam ostrze w czaszkę pierwszego trupa, a zaraz potem rzuciłam się na następnego, próbując zrobić to samo. W tym momencie skończyła się cała moja dobra passa i padłam jak kłoda na twarz. Czułam jak drobne kamyczki wbijają mi się w twarz, a coś gorącego zalewa usta. Tak, tym czymś była krew.
-Ty idiotko!-i znów Debil wziął mnie za wszarz, ale tym razem uniósł do góry zupełnie tak jakbym ważyła tyle co piórko, i wywalił za bramę.
Ostatni z niedobitków czołgał się po ziemi w kierunku blondasa. Adam krzyknął lakoniczne „uwaga”, ale to nic nie dało i zombie chwyciło Michała za nogę. Potem wszystko działo się bardzo szybko...ze mnie wydobył się okropny pisk, trup dźwignął się do góry i ogłuszył mnie huk. Łzy, które napłynęły mi do oczu sprawiły, że nie widziałam zbyt wiele, ale mogę przysiąc, że głowa zgniłego agresora dosłownie eksplodowała!
-Wchodźcie szybko do środka!-nakazał zupełnie obcy głos. Moi przyjaciele nie wahali się nawet chwili. Potem rozległo się jeszcze kilka głośnych huków i dopiero, gdy zobaczyłam nieznajomego zrozumiałam, że ma pistolet.
-Nic wam nie jest?-otarłam łzy i wlepiłam wzrok w łysego chłopaka. Był ubrany na czarno i miał jakieś dziwne oczy...ni to brązowe ni zielone...
-Nic. Wracajmy do domu.-warknął Michał, przerzucając Bartka sobie przez ramię.
Szedł przodem. Nikt się nie odzywał dopóki nie zwymiotowałam pod samymi drzwiami. Tego wszystkiego było za wiele nawet jak dla mnie. Bolała mnie twarz, nos i kark, a obrzydliwy smród zwłok, mieszał się z mdlącym, metalicznym posmakiem krwi zrobił resztę. Adam trzymał mi włosy, gdy ja naprzemiennie haftowałam i dociekałam czy mam wybity ząb czy tylko złamany.
Gdy weszłam do domu pierwsze co to obrałam za cel łazienkę i zagościłam tam w ekspresowym tempie. Ta historia ma być obrzydliwa, więc nie będę się krępowała i otwarcie pochwalę się tym że obrzygałam podłogę i umywalkę, a potem upadłam na kolana. Zalałam dywan krwią, która nagle poszła mi z nosa i przy okazji przypomniała mi się pewna domówka.
Jęknęłam przeciągle, wstając powoli z ziemi. Spojrzałam w lustro i znowu mnie zemdliło. Spuchło mi pół twarzy, miałam złamaną prawą, górną trójkę i podbite oko. Poczułam jak stłuczone miejsca pulsują, przyłożyłam do policzka pomoczony ręcznik. Ryczałam z bólu i krztusiłam się własną śliną oraz łzami.
-Ała...kurwa...-oparłam się o ścianę i dalej wyłam. Nie mogłam się uspokoić jeszcze przez kilka bardzo długich minut, ogarnęłam się dopiero gdy Michał wszedł do łazienki.
Nie powiedział absolutnie nic, podał mi tabletkę, woreczek z lodem i wyszedł jak gdyby nic się nie stało! Połknęłam ten Ibuprom czy inne cholerstwo, popijając wodą z kranu, a potem czekałam aż zacznie działać. Wyszłam stamtąd chyba po piętnastu minutach...poszłam na piętro w poszukiwaniu reszty. Szukałam chłopaka, który nam pomógł, Adama, Bartka, albo nawet tego Debila. Nic. Dom świecił pustką. Nagle okazało się że zostałam tam sama, ale byłam tak oszołomiona przez tabletkę i tępy ból, promieniujący od policzka, aż do potylicy, że jedyną rzeczą jaką mogłam zrobić to położyć się do łóżka.
Nie pamiętam następnych paru godzin...wiem, że się budziłam, że szłam do łazienki...po drodze wymiotowałam...kręciło mi się w głowie, wszystko było zamglone i wirowało. Wydaje mi się że upadłam w łazience, ale równie dobrze mogłam sobie stłuc kolana wywalając się za bramą. Gdy obudziłam się tak na dobre miałam niebezpieczne podejrzenia, że to rąbnięcie łbem o ziemię mogło spowodować wstrząs mózgu, ale po chwili przypomniałam sobie, że to mi nie grozi, bo nie miało mi się co wstrząsać. Wygramoliłam się z łóżka i już całkiem przytomna zeszłam na dół, ówcześnie przebierając brudną od krwi bluzkę.
-Adam? Michał?-nikt mi nie odpowiedział, czyli nadal ich nie było. Dopiero gdy weszłam do kuchni zobaczyłam tego łysego chłopaka. Opierał się blat kuchenny i patrzył w okno. Przywitałam się z nim i czekałam na odpowiedź, której w końcu nie uzyskałam.
-Ej...dzięki za pomoc. Gdybyś się nie pojawił Michał pewnie...-przerwałam nagle.-Jak masz na imię? Ja jestem Sara.
Odwrócił się do mnie bardzo powoli i wpatrywał się w mą sylwetkę szeroko otwartymi oczami. Każdy jego ruch był niezwykle nerwowy i nagły, zaczęłam się go bać. Zapytałam się czy wszystko jest w porządku, ale na to pytanie również nic nie odpowiedział. Stał i patrzył z coraz większym przerażeniem. Zaczęłam się wycofywać, w domu prawdopodobnie nie było nikogo prócz nas, więc gdyby ten rosły chłopak się na mnie rzucił (a wszystko wskazywało właśnie na to) nie dałabym rady się obronić.
Następny nagły ruch ręki. Chłopak dobył broni, którą wcześniej zabił parę zombie. Serce mi stanęło, myślałam że zaraz umrę ze strachu. Łysy wycelował i pociągnął za spust. Zaczęłam wrzeszczeć, nie wierzyłam w to co się stało. Szyba w oknie pękła, ciało upadło na podłogę, krew rozlała się po panelach, a fragmenty jego mózgu wciąż trwały przylepione do szafek. Nieznajomy palnął sobie w łeb. Od tak, po prostu!
-ADAM! MICHAŁ! KURWA MAĆ, CHODŹCIE TU!-nie znałam tego człowieka, ale byłam w tak ogromnym szoku, że nie mogłam pohamować łez. Rzuciłam się w stronę trupa z głupią nadzieją, że jeszcze dam radę mu pomóc, ale zamiast tego wybrudziła się tylko jego krwią.
-Czego tak ryja drzesz? Aż na podwórku cię słycha...o ja pierdolę...co tu się stało?!
-J-ja...ja nie wiem. Chciałam z nim pogadać, a-a on...nagle wsadził sobie pistolet do ust i strzelił!
-Odsuń się.-Michał odepchnął mnie dość brutalnie od ciała. Głowa trupa uderzyła o posadzkę, coś plasnęło obrzydliwie i znów zostałam ochlapana posoką.
-Co się...
-Zabierz stąd Sarę.-Adam nie odezwał się nawet słowem, po prostu wyprowadził mnie z kuchni.
Siedziałam z nim w milczeniu w moim pokoju. Odtwarzałam w głowie scenę sprzed chwili setki razy i zastanawiałam się czy mogłam coś zrobić żeby go uratować. Czy mogłam go powstrzymać? A jeśli wtedy strzeliłby do mnie? Dlaczego to zrobił? Dlaczego, do cholery, najpierw nam pomógł, a potem zabił się na moich oczach?! Nie rozumiałam z jakiego powodu zachowywał się tak dziwnie...czemu się nie odzywał? Miałam tyle pytań, ale nikt nie mógł mi na nie odpowiedzieć. Jedyny zainteresowany leżał w kuchni, wśród krwi i swojego rozmemłanego mózgu z wielką dziurą z tyłu głowy.
-Sara...co tam się stało?-odezwał się w końcu Adam.
-Nie wiem.-odpowiedziałam odruchowo.-Nie mam pojęcia.-patrzyłam w przeciwległą ścianę z szeroko otwartymi oczami. Adrenalina i tabletki powoli przestawały działać i czułam jak ból powoli powraca. Kręciło mi się w głowie.
-Bartek jest w garażu...naprawia ten stary motocykl.-chłopak się lekko uśmiechnął.-Będziemy mogli pojechać do sklepu. Pamiętasz? Rozmawialiśmy o tym...
-Pamiętam...-kiwnęłam ostrożnie głową.-Jak on się czuje? I...mówił skąd się tu wziął?
-Chodź, porozmawiacie.-Adam wziął mnie pod rękę i zeszliśmy po schodach w dół. Nie spojrzałam w stronę kuchni, za bardzo się bałam.
Weszliśmy do garażu. Bartek był w całkiem niezłym stanie, nie wyglądał na poturbowanego, ani rannego. Na jego dłoniach i policzkach widniało parę czarnych plam, ale to był tylko smar i...muszę przyznać, że wyglądał z tym całkiem seksownie.
-Patrz kogo ci przyprowadziłem!-speszyłam się odrobinę, gdy nasz wzrok się skrzyżował. Chłopak wstał tak szybko, że aż wywrócił niski stołek, na którym siedział.
-Mysza!-objął mnie mocno. Jęknęłam z bólu.-Em...sorki.-odsunął się ode mnie i potarł dłonią kark. Wyglądał na zakłopotanego.
-Nic nie szkodzi.-nie sądziłam, że będę do tego zdolna po dzisiejszych atrakcjach, ale udało mi się uśmiechnąć, a nawet rozśmiać.
-Cieszę się że cię widzę.-dodał spokojniej i wykonał dziwny gest rękami...w sumie jak zawsze gestykulował więcej niż mówił.
-Jak ci idzie naprawianie?-Adam wtrącił się w naszą rozmowę. Obszedł dokładnie motocykl i przyglądał się wszystkim jego częścią, także tym wykręconym, które leżały na ziemi.
-Świece były spalone, ale znalazłem nowe w szafce. Fart, nie?
-I co? To wszystko?-Bartek podszedł do pojazdu i przekręcił kluczyki w stacyjce. Maszyna zaburczała, zawarczała i odpaliła.
-Wszystko!-zawołał, przekrzykując pracujący silnik.
-Jesteś niesamowity!-zaklaskałam w dłonie, gdy chłopak wyłączył motocykl.

Michał zawołał Adama i skończyło się na tym, że zostałam sama z Bartkiem. Zapytałam czy coś pamięta, miałam nadzieję, że przynajmniej on wie jak się tu znalazł, ale nie uzyskałam żadnych konkretnych informacji. Powiedział, że ostatnie wspomnienie jakie ma w głowie to moment, gdy ubierał buty, bo miał iść na jakąś imprezę czy tam koncert. Mówił, że potem było długo ciemno, a gdy się obudził znajdował się u nas w pokoju gościnnym.
Potem zapytał się dlaczego tak krzyczałam...opowiedziałam mu całą historię, zaczęłam od tego że go zobaczyłam, a skończyłam na samobójstwie tego łysego chłopaka. Bartek też nie mógł tego zrozumieć, nie wiedział co mi poradzić, ja nie wiedziałam co więcej powiedzieć i trwaliśmy tak w milczeniu, siedząc ramię w ramię na chłodnych kafelkach. Ze zdenerwowania zaczęłam skrobać fugi i złamałam sobie paznokieć czym, zupełnie nie wiem dlaczego, rozśmieszyłam blondyna.
-Macie tu wodę?-zapytał.
-Tak. Możesz iść pierwszy pod prysznic.
-Nie...idź pierwsza.-wstał.-Śmierdzisz.-dodał, podając mi dłoń.
-Ty też fiołkami nie pachniesz.-uśmiechnęłam się krzywo i wyszłam z garażu.
Adam i Michał zajęli obydwie łazienki, i musieliśmy poczekać aż skończą się myć. Pierwszy ogarnął się ten blondwłosy Debil, który okupował prysznic na dole. Zza otwartych drzwi wydobywała się para, która osadziła się również na lustrze, wiszącym nad umywalką. Chłopak wyszedł, a raczej wyłonił się z kłębów niczym w jakiś filmie. Nie pamiętam kiedy widziałam go w tak okropnym stanie po raz ostatni, ale zrobiło mi się go żal.
-Zakopaliśmy go z tyłu domu w ogrodzie.-wymamrotał zmęczonym głosem.-Adaś posprzątał kuchnie, nadaje się już do użytku.
-Dzięki. Jesteście niesamowici.-pocałowałam go w policzek i weszłam do łazienki.

Ten dzień był niesamowicie ciężki...na dodatek czekało nas jeszcze jedno, wymagające wysiłku zadanie, a mianowicie otwarcie paczki. Fizycznie to było nic, ale świadomość tego co może być w środku wprawiała w niepokój...z resztą jak zawsze.
Adam leniwie rozciął górę kartonu, używając do tego tępego noża do tapet. Rozchylił twa płaty brązowego wieka i jako pierwszy zajrzał do środka. Zmarszczył brwi, wyciągając trzy nieduże pistolety. Przeszedł mnie dreszcz, bo momentalnie przypomniała sobie jak tamten nieznajomy chłopak strzelił sobie w głowę...jego broń leżała na barku w kuchni i wyglądała identycznie jak te, które otrzymaliśmy.
-To chyba po to żebyśmy mieli czym palnąć sobie w łeb.-żart Michała był tym razem bardzo nie na miejscu i nikt nie śmiał się choćby uśmiechnąć, a co dopiero skomentować.
-Jest list.-Adaś wyciągnął pogiętą karteczkę i zanim dał ją nam sam przeczytał widniejący na niej króciutki napis. Prychnął ze złością i rzucił zwitek przed siebie.
-Dobrze wam idzie. Powodzenia.-Bartek przeczytał na głos tą krótką sentencję. Michał prychnął w identyczny sposób jak jego przyjaciel.
-To jakieś żarty? Dobrze nam idzie? Bardzo zabawne!
-Uspokój się Debilu.-trąciłam go mocno w ramię, a ten nie zastanawiając się nawet sekundę oddał mi tylko, że dwa razy mocniej.
-Przestańcie. To nie czas na wasze głupie przepychanki.
-Co to jest?-w pudle znajdowało się parę szczoteczek do zębów, tabletki przeciwbólowe, bandaże, plastry, opatrunki i...farba do włosów. Na opakowaniu znajdowała się kolejna krótka wiadomość nabazgrana markerem. „Lubię ten kolor, będzie ci w nim ładnie”.
Dead generation 2
Rozdział 2 - Paczka

Dobrze mi się to odnawia...pewnie dlatego, że jeszcze się nie znudziło. CTI sukcesywnie i powoli się pisze, nawet rozważam "rewrite" drugiego rozdziału, bo on też boli jak się czyta ;-;

A co do Dead generation fabuła się rozkręca, a rozdzielątka będą raczej krótkie.
Sara: No mogłabyś napisać coś więcej! Traktujesz nas po macoszemu -.-
Oliś: Nie przesadzaj...następny opis będziesz wymyślała sama jeśli coś się nie podoba.
Sara: Dobrze!


Rodział 1 - fav.me/db6ddin
Rodział 2 - Ta-da...to tu.
Loading...
-Boże...jak ja mam stąd dojechać do teatru?-wpatrywałam się w świecący ekran telefonu z miną smutnego szczeniaczka. Zadzwoniłabym po taxówkę, ale moje wszystkie oszczędności spierdzieliły w Bieszczady, więc musiałam sobie radzić bez tego. Szłam wzdłuż drogi, rozważając wyciągnięcie nagiej nóżki na ulicę i złapanie stopa, tylko cholera wie na kogo trafię. Oczyma wyobraźni widziałam jak wsiadam do samochodu miło wyglądającego demona, który następnie wywiezie mnie nie wiadomo gdzie, zabije, zgwałci, a potem zje z apetytem, robiąc następnie z moich kości tron niczym pewien sławny psychopata. Potem by biedak na nim usiadł i doszedł do wniosku, że musi dokupić poduszki w Ikea, bo mu się moja czaszka w dupę wbija.
-Taś-taś! Teatrze, gdzie jesteś?-zawołałam melodyjnie, zwracając na siebie uwagę paru dziewczyn, niemających więcej niż piętnaście, no może szesnaście lat. Nawiązałam kontakt wzrokowy z jedną z nich i śmiało podeszłam do dziołchy. Przywitałam się z nimi i od razu podałam adres, pod który usiłowałam się dostać od dobrej godziny. Okazało się że szłam w przeciwną stronę...
Po następnej godzinie dotarłam tam gdzie trzeba, ale niestety spóźniłam się na próbę i moja rola poszła się jebać. Wylądowałam w drugim składzie co znaczyło, że nie będę mogła zagrać podczas premiery, a ty wszystko dlatego, że mam beznadziejną orientację w terenie! Krew mnie zabrała, kurwica wzięła i chuj strzelił, bo naprawdę bardzo się starałam...ale NIE! Jak się ma, psia mać, w statystykach w szczęściu jeden to się tak kończy!
-Przykro mi Sara.-odezwała się Klara, czyli ta, która właśnie zaliczyła lvl up z drugiego składu na pierwszy. Kasztanowe, proste włosy opadały na zielono-fioletową marynarkę, którą miała aktualnie na sobie. Założyła też mój kapelusz, a pragnę nadmienić że robiłam go specjalnie do właśnie tej roli.
-Spoko, to tylko i wyłącznie z mojej winy. Powinnam wcześniej zapoznać się z drogą.-pleonazm w formie „tylko i wyłącznie” został użyty specjalnie żeby podkreślić, że nie miałam jej tego za złe.
-No, ale trochę mi głupio.-chuja tam, a nie głupio! Widziałem przecież jak się cieszyła, że to ona ma tą rolę, a nie ja.
-Nie przejmuj się!-wyszczerzyłam ząbki.-Następnym razem to ja będę pierwsza.-mrugnęłam do niej.
Co ja jestem? Adam Miauczyński? Zawsze druga! Mostu jeszcze nie wysadziłam, ale przyszłość będę miała świetną jak tak dalej pójdzie. W mojej śmierci pewnie też nie będzie nic śmiesznego...poza tym jeszcze kto mnie o plagiat oskarży i tyle będę miała.
Doznałam nagłego olśnienia. Byłam święcie przekonana, że nad głową zaświeciła mi się żaróweczka (pewnie jakaś najtańsza jarzeniówka) niczym u pomysłowego Dobromira. Powoli na twarz wpełzał mi śliczny uśmiech like psychopath, a oczka się ożywiły. Usiadłam sobie wygodnie na widowni i obserwowałam jak Klara, grająca obecnie Szaloną Kapelusznicę (ot taka wariacja Alicji w Krainie Czarów, znana w naszych kręgach jako „Alex in Terribleland”), odgrywała jedną z moich ulubionych scen, w której rozmawia z naćpanym głównym bohaterem. Postanowiłam odzyskać swoją rolę, ale to wymagało czasu.
-Kochani, wyskoczymy po próbie do baru?-propozycja została przyjęta entuzjastycznie. Od razu przypomniały mi się wszystkie stereotypy o artystach i aktorach, no i oczywiście mów ulubiony dowcip, brzmiący następująco: „Czym się różni aktor od balkonu? Balkon może utrzymać czteroosobową rodzinę!” Ba-dum. Tsss...
Godzinę później, pięcioosobową ekipą wybraliśmy się do baru i wtedy już zaczęłam wcielać swój plan w życie. Długo nie musiałam czekać, aż Klara dojdzie do wniosku, że musi zwiedzić toaletę, a sama oczywiście tam nie pójdzie, bo ją Bazyliszek do ścieków wciągnie i skończy jak Donatello czy inny Żółw Ninja. Na moje szczęście okazało się że moja przeukochana koleżanka ma niezwykle słabą głowę i jedno piwo nieomal zwala ją z nóg, dlatego też chwiała się na lewo i prawo jak popsuty metronom.
-Jesteś kochana.-oznajmiła, rzucając mi się na szyję. Uśmiechnęłam się łagodnie jak owieczka czy inny baranek w wilczej skórze i zaprowadziłam ją pod samą kabinę.
-Jakby co to krzycz to cię uratuję.-oparłam się o ścianę, przywołałam na twarz piękny uśmiech i westchnęłam, rozluźniając się na tyle na ile mogłam.
Po paru minutach Klara bardzo ożywionym krokiem ruszyła w stronę kranu. Odkręciła zimną wodę, która niestety nie miała zamiaru opuścić rur, ponieważ skutecznie jej to uniemożliwiałam. Pokręciła kurkiem i dopiero gdy powiedziałam, że to prawdopodobnie nic nie da postanowiła odkręcić gorącą wodę. Och, jakże była zdziwiona gdy ta właśnie woda wylała się prosto na jej twarz. Zakryła się dłońmi i piszczała żebym zakręciła to bo ją parzy, a ja jak każda dobra koleżanka uratowałam kochaną Klarę. Należy przemilczeć fakt, iż to wszystko stało się przeze mnie, a raczej dzięki mnie.
-Nic ci nie jest?!-pisnęłam niby przerażona i zmartwiona, a potem złapałam ją za łapki.
-Piecze...-jęknęła, odkręcając tym razem zimną wodę. Uśmiechnęłam się kącikiem ust, zabawy ciąg dalszy. Tym razem nie oblałam jej twarzy tylko bluzkę.
-Klara, zostaw to, kran jest chyba popsuty.-wyprowadziłam ją pod rękę. Biedna dziewczyna była cała mokra, ale jak się okazało niestety oparzenia nie były poważne, więc plan nie wypalił.
Pożegnałyśmy się zresztą zgromadzenia i odprowadziłam mokrą koleżankę do jej mieszkania. Po drodze musiałam wysłuchać całą historię jak to się ona tu dostała, co robiła wcześniej i gdzie nie była.
-A tak w ogóle to za wszystko płaci mój chłopak.-wyznała z radością, gdy weszłam z nią do kuchni.
-Wygodnie.-usiadłam na blacie... takie przyzwyczajenie z rodzinnego domu, tam zawsze tak robiłam.
-Też tak uważam. Ale chciałabym być bardziej samodzielna, a przez to nie mogę.
-Dzielcie się wydatkami na pół.-zasugerowałam. Dziewczyna zniknęła w swoim pokoju i zaczęła się rozbierać.
-To całkiem dobra myśl, będę musiała z nim o tym porozmawiać.-wyjrzała zza drzwi z bardzo promiennym uśmiechem.
-Polecam się na przyszłość.-skłoniłam się zataczając lewą dłonią mały okrąg. Klara wyszła ze swojej sypialni i usiadła obok mnie, również na blacie.
-Wiesz co...-powiedziała jakby nieśmiało.-Myślałem, że będziesz na mnie zła, a ty jesteś naprawdę bardzo miła.
-Przesadzasz.-machnęłam niby lekceważąco dłonią i roześmiałam się najmilej jak tylko mogłam. Brzmiałam jak dobra koleżanka, ba! Może nawet przyjaciółka...
-Nie! Serio jesteś kochana!-ku mojemu zdziwieniu, wstawiona Klara, objęła mnie mocno i zaczęła chichotać. Też zaczęłam się śmiać.
Wszystko skończyło się tak, że zostałam u niej i piłyśmy wódkę, która akurat zalegała jej w lodówce. Żartowałyśmy na przeróżne tematy i rozmawiałyśmy tak naprawdę o wszystkim. Nawet umówiłam się z nią na zakupy w przyszłym tygodniu. A potem... znów nadeszła moja szansa. W pewniej chwili Klara przestała jasno myśleć i wcale nie było ciężko żeby poślizgnęła się na „przypadkowo” wylanej herbacie. Potem wszystko działo się szybko. Huk, trzask, ryk, wycie, telefon, karetka, szpital, złamana noga. Głowna rola znów była moja.

-Jak się czujesz?-usiadłam na krawędzi szpitalnego łóżka.-Tak mi przykro...
-Spokojnie...to był tylko wypadek, mógł się przytrafić równie dobrze tobie.
-No tak...-westchnęłam cicho.-Masz całkowitą rację.
AC: Jestem tylko cywilem-Pudel
1072 słowa

Znów mało porywająca fabuła...ostatnio w ogóle nie idzie mi pisanie, a to jest bardzo przykre ;-;

Chyba wolę rysować Pudla niż nią pisać...za to Bambim mi się dobrze pisze, a zamiast tego go rysuję...bez sensu.


Btw. ten "Alex in Terribleland" to historia, którą piszę od jakiegoś czasu tak jakby ktoś był ciekawy...jak skończę to wstawię na dA


Exp dla Pudla



IKEA nie jest odmieniona bo tej nazwy się odmieniać nie powinno...czy coś takiego...
Loading...
GIF: I want to taste you my dear~
Mój drugi gif...i jest tak samo beznadziejny jak ten pierwszy XD


Nie wiem dlaczego, ale od zawsze chciałam narysować Pudla w takiej wersji...tylko, że nadal nie jestem wystarczająco dobra żeby to wyglądało tak jak chcę ;-;


exp dla Pudla
Loading...

deviantID

Dedto's Profile Picture
Dedto
Oliś
Artist | Hobbyist
Poland
Sam Szatan zapłakał, gdy dotarło do niego, że musi oddać mnie na Ziemię, odziedziczyłam po nim czarny jak smoła humor i chęć dręczenia innych.
Mam słabość do psychopatów, herbaty i długich włosów ^^
Lubię rysować, ale nie zawsze wychodzi mi to tak jakbym chciała. Mała wróżka o imieniu Wena często strzela na mnie focha i przeszkadza w bazgraniu ołówkiem po kartce, albo podsuwa idiotyczne pomysły, które nie wiadomo dlaczego realizuje.
Kocham dręczyć moje OC i rysować je w dziwnych sytuacjach. Bardzo lubię dokuczać swoim znajomym i czasem mogę palnąć coś niezbyt miłego, ale to nie dlatego, że chcę kogoś obrazić, to przez moje nieodpowiednie poczucie humoru.
Czuję się bardzo pewnie na scenie i uwielbiam występować w przedstawieniach teatralnych.

A tu kilka innych, głupiutkich ciekawostek:
-Jestem uczulona na mleko, truskawki, kurczaka, wino, piwo i wiele innych...
-Uwielbiam Hannibala Lektera
-Czasem wykorzystuje znajomych jako "modeli"
-Lubię creepypasty i horrory
-Nie jestem ani trochę romantyczna
-Nie cierpię gdy ktoś robi mi zdjęcia
-Słucham "ciężkiej" muzyki
-Mam pytona królewskiego, który nazywa się Sznurówka

I Talk to Myself Stamp by Latias-Flyer Writers Stamp by shadow-wolf-haunts I'm a Gamer Girl - Stamp by RomysStuff Notes Stamp XD by AmberSea Soul Eater - Stamp by Kizushik Got Spirit? stamp by Miko-the-Dog Amnesia Stamp by WeirdHyenas stamp by DaemonB4 Alice madness returns stamp by Kikibunnydesign vampire knight stamp by Kikibunnydesign Silence of the Lambs stamp by Raephen Hannibal Lecter Stamp by Raephen Why So Serious Stamp by GoldenSama Stamp: Hannibal Lecter by RebelMyth Psycho :: Stamp by Ilya-san Stamp - White hair love by NocturnalKitten I heart drummers stamp by iheartjrock Devil May cry -Stamp by TheTater dante fan stamp by soulshinigami Dante Stamp by Captain-AlbertWesker Nero by blutastic My OC's -stamp- by shorty-antics-27 -King Diamond-stamp- by SVEM Stamp: Hottest Genius by porpierita Artemis Fowl Stamp- Book Cover by cuddlefactor ACDC stamp by Strange-little-cat Iron Maiden Stamp by soxadoodle black sabbath by krassrocks anthrax 2 by krassrocks Slayer Stamp by IndustriousRage Guitar Hero III Stamp by IndustriousRage i dont smoke by sergbel House MD Stamp by poserfan Monk-o-phile Stamp 1 by Eyespiral Monk-o-phile Stamp 2 by Eyespiral Digital artist stamp by WhiteKimahri Writer stamp by WhiteKimahri Right handed stamp by WhiteKimahri Left handed stamp by WhiteKimahri horn love stamp by Delfim I :heart: crows by corda-stamps deer by Folkwe Moth Stamp by raxgond We Are The Proxies by The-MoonShadow Character Abuse by StamPorMole Manifest do Polakow by black-cat16-stamps plague doctor stamp by ruhigst Goulish Mad Dance Moves. by confetti-cake Monster by RandomStamps Anti-Yaoi and Yuri -Stamp- by AlykatEesha Bad Mood Stamps Smiling by stamps-club Fantasy+RealLife Stamp by Monkey-Girl146 Set 1 - ATsAsk by SleeplessSeptember Set 1 - CollabsAsk by SleeplessSeptember Life needs... by Ishdakitty I Love Chocolate by Sophibelle Cookie Stamp by pronouncedyou Disney fan stamp by Bea-Gonzalez HOUSE M.D. Stamp by Philosophical-Art I Heart Tea Stamp by croaky Tea Stamp by Kezzi-Rose Stamp - I love Green Tea by r0se-designs Curly hair stamp by KittyGreenEyes Boys with long hair - stamp by Kocurzyca love to read by ourstars Big, bad wolves - stamp by Kocurzyca Smile stamp by Kixxar SMILE by Galialay DA Stamp - Roleplaying 01 by tppgraphics Love to RP stamp by Horse-Girl-101 RP Stamp by vidramidra My stamp :D by crazy-mushroom
Interests

Comments


Add a Comment:
 
:iconfantasmadesign:
fantasmadesign Featured By Owner May 17, 2017  Hobbyist Digital Artist
Dzieki za dodanie do ulubionych :happybounce:
Reply
:icondedto:
Dedto Featured By Owner May 17, 2017  Hobbyist
Nie ma za co ^^
Reply
:iconmissnickyx:
MissNickyX Featured By Owner May 12, 2017  Hobbyist Photographer
Thank you so much for adding me to your favourites by MissNickyX  
Reply
:iconnimarus:
Nimarus Featured By Owner Edited May 11, 2017  Student General Artist
YOU HAVE BEEN HUGGED
Spread the DA love around! (you can copy and paste this message on their userpage!)
RULES:
1- You can hug the person who hugged you!
2- You -MUST- hug 10 other people, at least!
3- You should hug them in public! Paste it on their page!
4- Random hugs are perfectly okay! (and sweet)
5- You should most definitely get started hugging right away!
Send This To All Your Friends, And Me If I Am 1.
If You Get 7 Back You Are Loved!
1-3 you're bad friend
4-6 you're an ok friend
7-9 you're a good friend
10-& Up you're loved



(tak, ukradłem to skądś bo fajnie wyglądało XDDD
Zaczynam to więc ominę zasadę pierwszych 10 osób c:  )
Reply
:icondedto:
Dedto Featured By Owner May 12, 2017  Hobbyist
Uh...nie lubię takich taggów, ale zrobię ^^
:hug:
Zaraz się za to zabiorę ;)
Reply
:iconnimarus:
Nimarus Featured By Owner May 12, 2017  Student General Artist
Czemu nieee :vvv ?

Dzięki c:

Tak wgl to sporo cię nie było :o
Reply
:icondedto:
Dedto Featured By Owner May 12, 2017  Hobbyist
Za bardzo przypominają łańcuszki i jest w nich mało kreatywnych rzeczy do zrobienia.

Bo mi się Internet u babci skończył :"D
Reply
(1 Reply)
:iconfaustgoethe87:
FaustGoethe87 Featured By Owner May 8, 2017
Dzięki za "fejwa"!
Reply
:icond-c-p-niszczyciel:
D-C-P-Niszczyciel Featured By Owner May 7, 2017  Hobbyist Traditional Artist
Hej, dziękuję bardzo za dodanie mojej pracy do ulubionych :heart:
Reply
:icondedto:
Dedto Featured By Owner May 7, 2017  Hobbyist
Żaden problem ^^
Reply
Add a Comment: